Chciałem po prostu odpocząć w moim domku nad jeziorem, ale żona mojego brata już tam była

— W takim razie chyba wyświadczył ci przysługę — powiedziałam. — Może czas, żebyś się zastanowił, z kim chcesz spędzić życie.

Wyszłam na zewnątrz i spojrzałam na jezioro. Woda była spokojna, odbijając błękit nieba jak na fotografii. Zdjęłam buty i weszłam na pomost. Poczułem pod stopami ciepłe, stare drewno.

Wziąłem głęboki oddech i po raz pierwszy od dawna poczułem spokój, którego szukałem od miesięcy. Tam, nad brzegiem wody, zrozumiałem, że niektórych kłótni nie należy toczyć z gniewem. Ale z godnością.

W ciągu następnych dni skontaktowałem się z notariuszem i prawnikiem. Potwierdzili, że Weronika może zostać pociągnięta do odpowiedzialności, ale także, że mam prawo nałożyć wyraźne ograniczenia na nieruchomość. Dopisałem aneks: nikt poza mną nie może korzystać z domu bez pisemnego podpisu.

Kiedy Marian wrócił, był innym człowiekiem.