Ślub zaczął się jak w bajce. Muzyka, kwiaty, elegancko ubrani goście. Nikt niczego nie podejrzewał.
Kiedy ksiądz zapytał, czy są jakieś przeszkody na drodze do tego małżeństwa, Eli zrobił krok naprzód.
— Tak, są.
W kościele rozległ się szmer.
Florin zamarł. Twarz Mădăliny zbladła.
Eli wyjął telefon i włączył projektor. Zdjęcia. Wiadomości. Przelewy bankowe. Pocałunki uchwycone w hotelach w Braszowie i Mamai.
Fala szeptów, potem krzyki.
— Mój ojciec i moja narzeczona są w związku od miesięcy — powiedział Eli. — Ale to nie wszystko. Okłamali mnie. Okradli moją matkę. Popełnili przestępstwa.
Florin próbował się zbliżyć.