Nigdy nie uważałem tego za okrucieństwo. Dla mnie to była rozrywka.
Do tego szarego wtorku.
Nigdy nie uważałem tego za okrucieństwo. Dla mnie to była rozrywka.
Do tego szarego wtorku.
Tego dnia niebo było zachmurzone, a powietrze nieprzyjemnie zimne. Coś w atmosferze było inne, ale nie zwróciłem na to większej uwagi. Kiedy zobaczyłem Tomása, zauważyłem, że jego torba wydawała się mniejsza. Lżejsza.
„Och” – powiedziałem z krzywym uśmiechem – „czuje się dziś lekko. Co się stało, Tomás? Skończyły nam się pieniądze na ryż?”
Po raz pierwszy Tomás próbował mi to odebrać.
„Proszę, Sebastianie” – powiedziała łamiącym się głosem. „Daj mi to. Nie dzisiaj”.