Schyliłem się i podniosłem kartkę. Pomyślałem, że to lista rzeczy do zrobienia albo jakaś nieistotna notatka, żeby ją ciągle drażnić. Rozłożyłem ją i przeczytałem na głos, przesadnie akcentując:
„Mój synu: Wybacz mi. Dzisiaj nie było mnie stać na ser ani masło. Opuściłem śniadanie, żebyś mógł zjeść ten kawałek chleba. To wszystko, dopóki nie dostanę wypłaty w piątek. Jedz powoli, żeby się nasycić. Zdobądź dobre oceny. Jesteś moją dumą i nadzieją. Kocham Cię całym sercem, Mamo.”
Mój głos słabł, gdy szedłem dalej.