Codziennie kradłem obiad temu biednemu chłopcu, żeby się z niego pośmi
To było śniadanie jego matki.
To był głód, który przerodził się w miłość.
Po raz pierwszy w życiu coś we mnie pękło.
Pomyślałem o moim własnym pudełku na lunch, z włoskiej skóry, które zostawiłem w banku. Było pełne wykwintnych kanapek, importowanych soków i drogich czekoladek. Nie wiedziałem dokładnie, co jest w środku. Nigdy nie wiedziałem. Nie spakowała go moja matka. Zrobiła to pokojówka.
Moja mama przez trzy dni nie pytała mnie, jak minął mi rok szkolny.
Poczułem obrzydzenie. Głębokie obrzydzenie, nie z żołądka, lecz z duszy.
Moje ciało było pełne, ale moje serce było puste.
Tomás miał pusty żołądek, ale był przepełniony tak wielką miłością, że ktoś mógł odczuwać głód, gdy go potrzebował.
Podszedłem.
Wszyscy spodziewali się kolejnej drwiny.