Córka, która wyszła za mąż daleko, wysłała ojcu parę butów… ale on nos

Nie zadzwonił do niej ze skargą. Nie chciał, żeby czuła się winna. Ostrożnie włożył buty z powrotem do pudełka i schował je na dnie szafy.

Tego Bożego Narodzenia, jak zwykle, założy swoje stare sandały.

Minęły dwa miesiące.

Zima zaczęła ustępować, ale wilgoć po deszczach pozostawiła w domu stęchły zapach. Pewnego dnia Don José postanowił wystawić wszystkie ubrania na słońce. Pudełko po butach potoczyło się na środek podłogi. Spod szafy wymknęła się mała myszka; wyglądało na to, że próbowała tam uwić sobie gniazdo.

Don José otworzył pudełko.

Na szczęście buty były nienaruszone.

Ale gdy podniósł prawą rękę, pozostał nieruchomy.

Było ciężkie… za ciężkie.