„Jak masz na imię?” — zapytał w końcu.
„Tomek.”
To była pierwsza rozmowa.
Krótka.
Niezręczna.
Ale prawdziwa.
Następnego dnia…
Tomek wrócił.
Znowu dostawa.
„Nie zamawiałem nic.” — powiedział Krzysztof.
„Ja wiem.” — uśmiechnął się Tomek — „ale i tak przyszedłem.”
I tak zaczęło się coś dziwnego.
Codziennie przychodził.