Pierwszy niepokojący sygnał zadzwonił nie w telefonie, lecz w aplikacji bankowej. Ania siedziała w dyżurce podczas nocnego dyżuru, sprawdzając saldo, by obliczyć, ile będzie mogła wysłać swojej mamie w przyszłym tygodniu. I nagle zobaczyła obciążenie — pięćdziesiąt tysięcy rubli.
– Dlaczego karta nie przechodzi?! – wrzeszczał mąż z biura podróży. A
Jej pierwszą myślą był strach — oszuści. Natychmiast wybrała numer Olega.
— Oleg, chyba ktoś ukradł nam pieniądze z karty!
— Spokojnie, marynarzu, żadnej paniki na pokładzie, nikt niczego nie ukradł, to ja kupiłem.
— Co kupiłeś? Za pięćdziesiąt tysięcy?!
— Aniu, co ty? Przecież wspominałem ci, że mama ma niedługo jubileusz, sześćdziesiąte urodziny. Postanowiłem zrobić jej prezent, o którym marzyła całe życie. Bilety do Teatru Bolszoj, na „Dziadka do orzechów”, najlepsze miejsca w parterze.