Dojadając maminy kisz z łososiem, mąż oznajmił — od jutra mamy osobny

— Czemu taka gościnna? — zapytał z kpiącym uśmiechem, siadając. — Czy może już zupełnie nie masz pieniędzy?
— Mam wystarczająco. Siadaj.
Wziął widelec. Irina wyjęła z szuflady cienką teczkę i położyła przed nim.
— Co to jest?
— Kosztorys projektu „Podział majątku”. Podejście architektoniczne — lubisz przecież, gdy wszystko jest wyliczone.
Arsienij otworzył teczkę. Przekartkował pierwszą stronę. Twarz najpierw pobladła, potem się zaczerwieniła.
— Skąd to masz?