— No i proszę — podsumowała Natalia. — To już poważna sprawa. — Nie chcę być w tym trójkącie — powiedziałam. — Jestem zmęczona byciem zbędną we własnym małżeństwie. — W takim razie rób to, co cię ochroni. Czwartego stycznia zapisałam się do prawnika. Piątego — pojechałam po resztę rzeczy.
Piotr był w pracy. Barbara — w mieszkaniu. Otworzyła drzwi sama. — O — powiedziała, mierząc mnie wzrokiem. — Jednak przyszłaś. — Po swoje rzeczy. — Czyli naprawdę zamierzasz odejść?