Diane zerknęła na jadalnię.
„To po co nakrywałaś stół w ten sposób?
Jeśli możesz to zrobić, możesz też podgrzać zapiekankę.”
Bo tak właśnie mierzyła wysiłek: jeśli mogłaś zrobić jedną rzecz, mogłaś zrobić wszystko, czego chciała.
Nie dałam się wciągnąć.
„Nakrywałam, siedząc,” powiedziałam.
„I Mark mi pomógł.”
Mark skinął głową.
„Tak.
I zamówiliśmy obiad.”
Diane cofnęła się.
„Zamówiliście?
Na święta?”
Lauren wydała z siebie cichy, szczery odgłos ulgi.
„Szczerze mówiąc… to całkiem świetny pomysł.”