Diane warknęła: „Nie zachęcaj jej.”
Zaprowadziłam ich do salonu zamiast do kuchni i ostrożnie opuściłam się na kanapę, uważając na brzuch.
Mały „wózek medyczny” stał tam jak świadek.
„Nie podejmuję gości w taki sposób, jaki sobie wyobrażałaś,” powiedziałam.
„Nie będę stała w kuchni, podczas gdy wszyscy inni odpoczywają.
Nie będę uśmiechała się przez ból, żebyś mogła udawać, że wszystko jest w porządku.”
Diane skrzyżowała ręce.
„Czyli mamy teraz usługiwać tobie?”
„Nie,” powiedziałam.
„Macie zachowywać się jak rodzina.
Jeśli chcecie święta w moim domu, pomagacie.
Albo idziecie gdzie indziej.”
Zapadła cisza.
Wtedy Harold mnie zaskoczył.
„Mogę kroić mięso,” powiedział szybko.
„I pozmywam naczynia.
Zjadłem już wystarczająco dużo posiłków, nie ruszając palcem.”