Dom wypełnił się ciepłym zapachem indyka i masła, a ja poczułam, jak moje ramiona się rozluźniają.
Diane krążyła obok, niechętna do pomocy, ale niezdolna do wyjścia.
Kiedy w końcu się odezwała, jej głos był szorstki.
„Następnym razem powinnaś lepiej się komunikować.”
Spojrzałam jej w oczy.
„Następnym razem najpierw się wyleczę.
A ty możesz poradzić sobie ze swoimi emocjami bez przydzielania mi obowiązków.”
Lauren prawie zakrztusiła się śmiechem.
Harold zajął się serwetkami.
Mark ścisnął mnie za ramię.
Jedliśmy przy pięknie nakrytym stole, podając sobie półmiski jak zespół.
Diane skubała jedzenie, obserwując, jak wszyscy współpracują bez jej kierowania.
Nie potrzebowałam przeprosin, żeby poczuć się pewnie.
Potrzebowałam granicy, a tej nocy siedziała ona — mocno — między moim ciałem a żądaniami Diane.
W połowie deseru Diane odłożyła widelec i pochyliła się w moją stronę.
„Więc,” powiedziała słodkim głosem, „powiesz wszystkim, dlaczego naprawdę zrobiłaś to przy nich?”
Pokój zamarł.