Lena uśmiechnęła się.
Dziewczynka nie odsunęła się. Nie cofnęła ręki. Nie spojrzała z litośc
— Że ty nie masz domu, a ja nie mam mamy.
Isabela przytuliła ją mocno.
— Myliłaś się.
Lena zmarszczyła brwi.
— Jak to?
— Ja miałam dom. Tylko nie wiedziałam, że mogę z niego wyjść. A ty… — Isabela pogłaskała ją po włosach — ty masz mamę. W każdej osobie, która cię kocha i chroni. A ja… jeśli pozwolisz… chciałabym być jedną z nich.