Kilka minut później przyjechała karetka. Ratownicy medyczni natychmiast przyjechali, a Daniel wziął Elenę na bok. „Słuchaj, kochanie. Twoja mama otrzyma potrzebną pomoc. Byłaś bardzo odważna, że do nas przyszłaś”.
Dziewczynka podniosła wzrok, jej oczy zaszły łzami. „Myślisz, że nic jej nie będzie?”
„Tak” – powiedział, patrząc, jak kobietę układają na noszach. „Bo ma małą córeczkę, która kocha ją ponad wszystko”.
Kiedy karetka odjechała, w małej uliczce zapadła cisza. Daniel spojrzał na Mirelę, a ona lekko pokręciła głową, a jej oczy zaszły łzami.
„Nie można się do czegoś takiego przyzwyczaić, prawda?” mruknęła.
„Nie. I nie powinno się” – odpowiedział.