Siedziała przy łóżku, trzymając dziecko w ramionach i myśląc o swojej przeszłości – samotnych dniach w szpitalu, strachu, który niemal paraliżował ją nocami, o wszystkich drzwiach, które zamykały się przed nią. A teraz… spotkanie zmieniło wszystko. Osoba, która nie znała jej imienia, dała jej nadzieję.
Zaczęła cicho płakać, żeby nie obudzić dziecka. Każda łza przynosiła ulgę, smutek, ale i nieoczekiwane szczęście.
Następnego ranka Alicja obudziła się wcześnie. Promienie słońca wpadały przez okna, malując złote refleksy na podłodze. Maluszek uśmiechał się do niej w półśnie, a Alicja poczuła, że to pierwszy prawdziwie spokojny poranek od dawna.