Policja go zabrała. Tomi obserwował przez okno w milczeniu, tuląc się do Marka. Kiedy hałas ucichł, powiedział cicho:
„Mama naprawdę nie wróci?”
Mark milczał przez długi czas. Potem kucnął przed nią.
„On cię bardzo kocha” – powiedziała w końcu – „i zrobił wszystko, co mógł, żeby zapewnić ci bezpieczeństwo”.