Historia trwa dalej

Policja go zabrała. Tomi obserwował przez okno w milczeniu, tuląc się do Marka. Kiedy hałas ucichł, powiedział cicho:

„Mama naprawdę nie wróci?”

Mark milczał przez długi czas. Potem kucnął przed nią.

„On cię bardzo kocha” – powiedziała w końcu – „i zrobił wszystko, co mógł, żeby zapewnić ci bezpieczeństwo”.

Tomi skinął głową. Nie płakał. Był po prostu zmęczony.

Kilka dni później Mark poznał prawdę. Matka została odnaleziona. Próbował uciec, ale serce odmówiło mu posłuszeństwa. Podjął desperacką decyzję – i uratował syna.

Tomi trafił do rodziny zastępczej. Przed wyjazdem podszedł do Marka i wcisnął mu w dłoń złożoną kartkę papieru.