Jej mąż przez 30 lat uważał, że jego żona jest naiwna i głupia

— To mój prezent dla ciebie, Mihai. Trzy pracownie w Jassach, kupione za moje prace. I nie, nie daję ci ich. Nie są dla ciebie. Są dla naszych wnuków. Aby mogły dorastać z przykładem: że nawet ci, których się nie docenia, jeśli milczą i pracują, mogą zajść daleko.

Mihai pozostał nieruchomy, z kieliszkiem zawieszonym między palcami. Próbował coś powiedzieć, ale słowa nie chciały się połączyć.

Goście byli oszołomieni.

Potem, ku zaskoczeniu wszystkich, Lenuta kontynuowała:

— I jest jeszcze coś, Mișule. Wybaczam ci. Wybaczam ci żarty. Za upokorzenia. Za spojrzenia. Za wszystko. Bo bez nich może nie byłabym tak ambitna.

Jej słowa uderzyły w salę jak ciepła fala. Żadnego wyrzutu, żadnej trucizny, żadnej zemsty. Tylko prawda. I siła.

— W zamian… — i tu jej głos stał się stanowczy — od dziś chcę, żebyś był inny. Nie dla siebie. Ale dla nas. Dla rodziny. Bo ludzie mogą się zmienić. Jeśli chcą.

Ktoś w sali zaczął bić brawo. Potem kolejny. I kolejny. Aż wszyscy wstali.

Mihai był czerwony na twarzy, zawstydzony, mały. Po raz pierwszy w życiu.