Aleksiej siedział na naradzie w pracy, gdy telefon zawibrował w kieszeni marynarki. „Mama”. Skrzywił się i odrzucił połączenie. Dziesięć sekund później telefon zawibrował ponownie. I znów. Przeprosił, wyszedł na korytarz i odebrał, gotów usłyszeć kolejne narzekanie na aptekę albo hałaśliwych sąsiadów.
