Każdego ranka niania zauważała małe siniaki na ramionach dziecka

— Wiem. Ale zeszłej nocy… zniknęła. Opuściła ośrodek, w którym była hospitalizowana. I nikt nie wie, gdzie jest.

Sorinę przeszedł ostry chłód.

W tym momencie, z góry, z pokoju Oliviana, rozległo się skrzypnięcie.

Oboje zamarli.

Dan pobiegł do schodów, a Sorina za nim. Pobiegli na górę. Drzwi do pokoju były uchylone.

— Elena? — krzyknął Dan.

Brak odpowiedzi.

Weszli do środka.

Łóżeczko było puste.

Sorina poczuła, jak ziemia usuwa się jej spod stóp.

Ale chwilę później z sąsiedniego pokoju dobiegł cichy krzyk. Oboje pobiegli tam. Elena siedziała na dużym fotelu przy oknie z Olivianem na rękach, drżąc.

— Wszedł… wszedł znowu… ale kiedy wstałam, wybiegł za drzwi… — wyszeptała Elena.

Sorina podeszła i wzięła dziecko, przestraszone, ale całe i zdrowe.