Ale wystarczające.
Zajęło mu trzy dni, żeby zebrać się na odwagę i wyruszyć.
Ale wystarczające.
Zajęło mu trzy dni, żeby zebrać się na odwagę i wyruszyć.
Miejsce znajdowało się w starej dzielnicy, z wąskimi uliczkami i domami z zabytkowymi, żelaznymi bramami. Nic nie przypominało uporządkowanego świata, w którym dorastał po śmierci matki.
Stał przed zielonymi drzwiami.
Nie wyglądały na drzwi kogoś tajemniczego.
Wyglądały jak drzwi zwykłego człowieka.
Zbyt powszechne, by występowało przez całe jego życie, a on o tym nie wiedział.
Dotknął tego.
Otwierali się powoli.
Kiedy tam dotarli, pojawił się starszy mężczyzna, z siwymi włosami i rękami naznaczonymi wiekiem.
Spojrzał na niego w milczeniu.
Następnie spojrzał na zegarek, który nosił Daniel.
I zamknął oczy.
Jakbym czekał na ten moment od dawna.