Kiedy zabraliśmy syna popływać z delfinami,
— Przede wszystkim… zrobili państwo bardzo dobrze, że przyszli tak wcześnie. Ugięły się pode mną nogi. — Co jest z moim synem? — głos mi się załamał. Zrobił krótką pauzę. — U Michała wykryto bardzo wczesne zmiany. Guz w początkowym stadium. I chcę, żeby państwo mnie teraz dobrze usłyszeli: wykryliśmy to niewiarygodnie wcześnie.
W gabinecie zapadła cisza. Nie wytrzymałam — łzy same popłynęły. Tomasz mocno objął mnie ramieniem. — To… da się leczyć? — zapytał głucho. Lekarz po raz pierwszy od całej rozmowy lekko się uśmiechnął.