— Nie są moje — powiedział powoli. — Chowam je dla mojej mamy.
Ion zamrugał ze zdziwienia. — Dla twojej mamy?
Raluca skinęła głową. — On… ojczym… nie chce ich wziąć. Mówi, że jeśli je znajdzie, wyrzuci. Bije ją, jeśli odmówi… i zmusza…
Jej słowa załamały się, a Ion poczuł, jak ściska mu się serce. Wszystko nabrało sensu: spojrzenie dziewczyny, cisza, łzy.
Wziął głęboki oddech. — Raluca, posłuchaj mnie uważnie. To nie twoja wina. I nie twojej matki. Ale musimy komuś o tym powiedzieć. Obiecuję, że nic ci się nie stanie.
Dziewczyna pokręciła głową, przestraszona. — On nas zabije…
Ion ostrożnie położył jej rękę na ramieniu. — Nie, on cię już więcej nie dotknie. Zaufaj mi.