Klient, który nie podpisuje umowy, zamawia stek – kelnerka wręcza mu notatkę, która pozostawia go bez słowa

— Mogę w czymś pomóc? pyta, fałszywie uśmiechając się.

— Tak, odpowiada Daniel spokojnie. Pokaż mi dokumenty magazynowe. Teraz.

Uśmiech znika natychmiast. W powietrzu czuć napięcie. Kilka sekund nikt nie oddycha. Daniel nie podnosi głosu, ale jego ton waży tyle, co człowieka, który nie toleruje wymówek.

Po chwili szef podaje pognieciony segregator. Daniel przegląda go, a jego spojrzenie staje się coraz chłodniejsze. Braki. Podwójne faktury. Wymyślone przychody. Wszystko się zgadza.

— Miałeś szansę, mówi, zamykając segregator. Ale wybrałeś źle.

Szef próbuje coś powiedzieć, ale Daniel macha ręką, by zamilkł. Patrzy mu w oczy, potem zwraca się do reszty zespołu:
— Od jutra to miejsce się zmienia. Kto chce zostać, zostaje ze mną. Kto nie, wychodzi teraz. Ale pamiętajcie jedno – od dzisiaj moje nazwisko znów będzie oznaczało szacunek.