Kobieta karmiła bezdomne trojaczki; lata później

Czasami wieczorem.

Kiedy brakowało jej pieniędzy, Simona i tak przynosiła im jedzenie.

Powtarzała sobie, że jakoś sobie radzi.

Że Bóg patrzy.

Dowiedziała się, że śpią w opuszczonym budynku.

Że ich matka zmarła.

Że ich ojciec zniknął.

Dawała im też bochenek chleba do domu.

Ciepłą zupę zimą.

„Uważajcie na siebie”.

Niczego nie żądała w zamian.

Pewnego dnia przestali przychodzić.