Kontynuacja historii

— Składajcie pozew — Adriana oparła czoło o zimne drzwi. — Notariusz potwierdzi datę zakupu. A do tego czasu — odejdźcie. Inaczej wezwę policję. Ochroniarz na dole jest już uprzedzony.

Za drzwiami zapadła martwa cisza. Adriana słyszała tylko ciężki oddech męża — tego samego człowieka, z którym marzyła, by dożyć starości. Ale teraz między nimi stały nie tylko drzwi, lecz przepaść z kłamstw i cudzych manipulacji.

Minęło dziesięć minut. Rozległy się kroki, szelest pudeł i przytłumione przekleństwa Beatrice. Winda zadźwięczała i zabrała ich w dół.

Adriana poszła do kuchni i usiadła dokładnie w tym miejscu, gdzie wczoraj siedziała Beatrice. Patrzyła na swoje dłonie i rozumiała: bitwa dobiegła końca. Cena była ogromna — złamane serce i puste mieszkanie, w którym jeszcze długo będzie unosił się zapach obcej naftaliny i zdrady.