— Składajcie pozew — Adriana oparła czoło o zimne drzwi. — Notariusz potwierdzi datę zakupu. A do tego czasu — odejdźcie. Inaczej wezwę policję. Ochroniarz na dole jest już uprzedzony.
Za drzwiami zapadła martwa cisza. Adriana słyszała tylko ciężki oddech męża — tego samego człowieka, z którym marzyła, by dożyć starości. Ale teraz między nimi stały nie tylko drzwi, lecz przepaść z kłamstw i cudzych manipulacji.