„Latam helikopterem i biorę z tobą ślub”

Czuła, jak płonie jej twarz. Całe jej zachowanie, wszystkie jej ostre uwagi, cała jej arogancja… wszystko teraz obracało się przeciwko niej.

Cofnęła się o krok i usiadła na krześle.

„Mihai… przepraszam za to, jak cię potraktowałam” – powiedziała cicho.

Mężczyzna skinął głową, ale nie na znak przeprosin. Raczej jak człowiek, który zawsze się tego spodziewał.

„Nie chcę przeprosin, proszę pani. Chcę po prostu spokojnie wykonywać swoją pracę”.

Claudia długo się w niego wpatrywała. Nie była już zimną szefową w hangarze. Była po prostu kobietą, która odkrywała, że ​​nic nie wie o otaczających ją ludziach.

„Chcesz tu zostać? Sprzątać?” – zapytała cicho.

„Tak” – odpowiedział bez wahania. „Nikt tu nie umiera z mojego powodu. Tu mogę spać spokojnie”.

Jego słowa były tak szczere, że Claudia poczuła ucisk w żołądku.