Nawet teraz, siedząc w zamkniętym samochodzie przed cudzą bramą, myślała nie o tym, że naruszyła wszystkie możliwe granice, lecz o tym, gdzie podziać sałatki.
— Słuchaj uważnie — przerwałam jej. — Na czterdziestym piątym kilometrze, przed węzłem, jest hotel „Uyut”. Zaraz wyślę ci punkt na mapie. Jest tam sauna i strefa grillowa. Pokoje powinny być wolne.
— Hotel?! — aż się zakrztusiła powietrzem. — Proponujesz nam spędzić Sylwestra w przydrożnym hotelu za własne pieniądze?!
