Nowy właściciel, Oleg Pietrowicz, emerytowany wojskowy, wydał mi się człowiekiem twardym, ale sprawiedliwym. Podczas oględzin zapytał o ogrodzenie.
— Nie lubię gości — rzucił krótko, podpisując protokół. — Mam poważnego psa. Potrzebuję ciszy.
Wtedy uczciwie uprzedziłam: