— Nie ma kluczy! Zamki są inne! Zaczęliśmy pukać, a tam… tam wyszedł jakiś facet! W mundurze! Z ogromnym psem! On mówi, że to jego dom! Lena, on jest jakiś dziwny! Dzwoń po policję, boimy się wysiąść z samochodów!
— On nie jest dziwny, Iro — powiedziałam, patrząc na swoje odbicie w ciemnym oknie.