Lenuta zamiatała podwórko, gdy ktoś zapukał do furtki

— Idealnie — mruknęła Lenuța. — Teraz.

Ale Marian wyjęła telefon i włączyła latarkę. Ciepłe światło oświetliło ich twarze.

Bez filtrów.

Bez kłamstw.

Tylko oni.

Iulia zaczęła się śmiać.

— Wiesz co? Cieszę się, że nie jesteś tą na zdjęciach.

— I cieszę się, że nie jesteś blondynką — odpowiedział.

Oboje się roześmiali.

Następnego ranka Lenuța wstała wcześnie. Zrobiła jajecznicę i położyła ser na stole. Kiedy weszła do kuchni, zastała ich już rozmawiających.

Prawie szeptem.

Nie było już niezręczności.

— Autobus jest za dziesięć siódma — powiedziała.

Marian wstał.