– Mamo, cześć! – powiedziała radośnie córka do telefonu

– No cóż, chłopcze, mam na podwórku samochód, który robi sztuczki. Może zechciałby pan go obejrzeć?

Andriej szeroko się uśmiechnął.

– Jasne, panie Petru, z wielką przyjemnością.

Oboje wyszli na zewnątrz, a Joana i jej matka zostały w drzwiach, obserwując. Po raz pierwszy Maria poczuła, że ​​może odetchnąć z ulgą. Nie dlatego, że jej córka znalazła chłopaka, ale dlatego, że ten chłopak, wychowany bez rodziny, zdawał się rozumieć, co oznacza szacunek, zdrowy rozsądek i praca.

Wieczorem, kiedy wrócili do domu, Petru powiedział z uśmiechem:

– Ojej, ten chłopak ma złoto w rękach. Odpalił mój samochód z niczego.

Maria lekko się zaśmiała.

– Może ma złoto w duszy, Petru.

Ioana spojrzała na Andrieja i uśmiechnęła się wilgotnymi oczami. Było jasne, że łączy ich nie tylko młodzieńcza sympatia, ale początek czegoś prawdziwego.