— Mamy kredyty, a ty sobie wymyśliłaś urlop?! — darła się teściowa. —

— Nie odwołam. I nie oddam.

— Jesteś egoistką! — wrzasnął. — Twardą, bezduszną egoistką! Moja matka potrzebuje pomocy, a ty myślisz tylko o sobie!

— Przez trzy lata myślałam o was! — krzyknęła Ksenia. — Przez trzy lata poświęcałam wszystko! Rezygnowałam z nowych ubrań, z rozrywek, z odpoczynku! Żyłam w ciągłym oszczędzaniu, tylko po to, żeby waszej matce starczało na spłatę jej niekończących się długów!

— To moja matka!

— A ja jestem twoją żoną! Ale tobie na mnie nie zależy! Dla ciebie liczy się tylko ona!

Igor zacisnął pięści:

— Jeśli nie oddasz pieniędzy, nie wiem, co będzie dalej z naszym małżeństwem.

— Dobrze — Ksenia odwróciła się i poszła do sypialni.

— Dokąd idziesz?!

Wyjęła z szafy dużą torbę sportową i zaczęła pakować rzeczy. Ręce jej drżały, ale uparcie robiła swoje. Jeansy, swetry, bielizna, kosmetyczka.

— Co ty robisz? — Igor stał w drzwiach.

— Pakuję się — odpowiedziała krótko, nie patrząc na niego.

— Dokąd?!

— Do Leny. Pomieszkam u niej, dopóki nie pojadę na urlop. A potem zobaczymy.

— Mówisz poważnie?