Jej matka miała rację. Nie do końca, ale zasadniczo.
Czasami ludzie, z którymi się przyjaźnisz, kopią ci grób.
Tego wieczoru Marina zrobiła coś, czego nigdy wcześniej nie robiła.
Podniosła telefon.
Napisała prostą wiadomość:
„Proszę, przestań do mnie dzwonić. Przyjaźń to nie rywalizacja dla mojego męża”.
Wysłała ją.
Zablokowała.
Żadnych wyjaśnień. Żadnego skandalu.
Po prostu cisza.
Wstała i podeszła do Olega.
– Masz rację. Byłam naiwna. Ale jeśli nadal mnie pragniesz, nauczę się.
Oleg długo się na nią patrzył.
– Nie chcę perfekcji. Chcę partnerstwa.
I przytulił ją.
To nie było dramatyczne pojednanie. Żadnych teatralnych łez.