— Ale nic mi już nie zostało…
— Masz — powiedział stanowczo. Masz oddech, masz serce, odrobiłeś lekcję i masz jutro. Masz też prawo zacząć od nowa. I masz coś jeszcze…
Ana spojrzała w górę, zdziwiona.
— Masz okazję pokazać, że nie jesteś taka, jak ci powiedział sfrustrowany mężczyzna. On cię nie definiuje.
Te słowa wbiły się w serce jak ciepła iskra. Nie spaliły go, ale rozpaliły.
— Chodź ze mną — powiedział Marius. — Znam miejsce, gdzie możesz zatrzymać się na kilka dni, bez pieniędzy, bez pytań. Mały pensjonat prowadzony przez starszą panią, która pomaga ludziom takim jak my… ludziom, którzy przeżyli burzę.