Miał wszystko, czego pragnął, aż do dnia, w którym zobaczył małą dziewczynkę sprzedającą warzywa na targu

Dziewczynka spojrzała na nią zdezorientowana.

„Ale kim była wtedy moja matka?”

Kobieta otarła łzy rogiem szala.

„Mura… to była twoja matka, Sofio.”

Całkowita cisza.

Jak przed burzą.

Sofia zamrugała kilka razy, nie rozumiejąc.

Rica poczuła, jak świat wiruje.

„Nie rozumiem…” wyszeptała dziewczyna.

Mărioara kontynuowała z trudem:

„Urodziła cię w tajemnicy, Sofio. Była bardzo mała, przestraszona… i nie miała odwagi się do tego przyznać. Więc wychowaliśmy jej młodszą siostrę, a ja… wziąłem cię. Mura chciał was wszystkich chronić.”

Rică westchnął, jak człowiek, który w końcu pozwala sobie czuć.

„A ja? Dlaczego nie wiedziałem?” – zapytał.

Mărioara spojrzał mu prosto w oczy.

„Bo Mura chciał ci powiedzieć w odpowiednim momencie. Ale nie miał czasu.”

Sofia długo patrzyła na Ricę.

„Panie Rico… czy to znaczy… że pan jest…?”

Przełknął ślinę.