– „Hej, księżniczko, pamiętałaś mnie?”
Ana bez wahania podbiegła do niego.
– „Wujku Vasile!”
Mężczyzna wziął ją na ręce i przytulił do piersi. Jego oczy były wilgotne.
– „Twój ojciec prosił mnie, żebym się tobą zaopiekowała, zanim wyjedzie. Nie wiedziałam, że twoja macocha…” Urwała, przygryzając wargę.
Pani Popescu uśmiechnęła się do nich z ulgą.
– „Jest teraz w dobrych rękach. Martwiłam się”.
Vasile skinął głową.
– „Zabiorę ją do siebie, dopóki nie zadzwonię do Mihaia. Musi wiedzieć, co się dzieje”.