— Jestem przyzwyczajona do trudnych chwil. Nie chcę ci zrujnować życia. Clara… ona jest dla ciebie ważna.
— Już nie jest — powiedział głosem, którego nawet nie rozpoznał.
Rodica spojrzała na niego ze zdumieniem.
— Stefano…
— Widziałam wszystko.
Koszulka zsunęła się jej z rąk. Oparła się o stół, jakby prawda była zbyt trudna do zniesienia.
Po raz pierwszy od dawna widział ją starszą. Nie z powodu lat, ale ze wstydu, że jest traktowana jak służąca we własnym domu.
Stefan delikatnie uścisnął jej dłonie.
— Mamo, nie jesteś niczyją pracownicą. Jesteś moją rodziną.