A potem się poddała. Płakała bezgłośnie, jak płaczą tylko ci, którzy przeżyli więcej, niż przyznają. Ocierał jej łzy palcami i przysiągł sobie, że nigdy nie zostawi jej nawet na sekundę w rękach kogoś, kto tak ją traktował.
Kiedy Klara weszła do środka, strzepywała kurz z butów niczym królowa zstępująca z tronu.
— Och, jesteś… Co z tymi twarzami?
Ale Stefan nie milczał.
— Koniec, Klaro.
Zaśmiała się krótko.
— Co dokładnie?
— Ty. My. Wszystko.
Kiedy położył laptopa na stole i nacisnął „play”, Klara zamarła. Od momentu, gdy zobaczyła, jak odpycha Rodicę, do sceny, w której podniosła głos ponad miarę, jej twarz pobladła.
— Możesz… to wymazać, Stefanie. Myliłam się, ale…
— Skończyłaś. Wychodzisz dziś wieczorem. To już nie ma sensu.
Clara próbowała do niego podejść, ale on się cofnął.