Milioner czekał na swój lot, gdy spojrzał obok… i nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył

Znowu uklęknął, na wysokości Sofii.

„Twój dziadek popełnił błąd” – powiedział cicho. „Ale jeśli mi pozwolisz, postaram się to naprawić”.

Ana otworzyła usta, żeby zaprotestować.

„Nie chcę pieniędzy” – powiedziała. „Nie chcę fortuny”.

„Ja też nie” – odpowiedział Robert. „Chcę czasu. I szansy”.

Wyjął telefon i bez mrugnięcia okiem odwołał lot. Lot wart dziesiątki tysięcy lei, zmarnowany bez żalu.

„Chodź ze mną” – powiedział. „Nie do pałacu. Do domu. Naszego”.