— To szaleństwo — powiedział Radu. To pokojówka.
— Tylko ona trzymała mnie za rękę, kiedy się bałem, powiedziało dziecko. Tylko ona nie patrzyła na mnie jak na jakiś projekt.
Pięć kobiet pojawiło się na tarasie, zdumione.
— Dziecko nie rozumie, co robi, powiedziała jedna.
— On rozumie lepiej niż my wszystkie, powiedziała Elena, drżąc. Ale ja o nic nie proszę. Wyjdę dzisiaj, jeśli chcesz.
Radu spojrzał na syna. Po raz pierwszy nie widział w nim dziecka, które trzeba „rozwiązać”, ale małego, zranionego człowieka.
— Naprawdę tego chcesz? — zapytał.
— Chcę być kochany, powiedział Gabriel.
Tego wieczoru pięć kobiet odeszło.