Miłość, rodzina i cuda w odosobnionym domu: Gena odzyskuje zdrowie i szczęście dzięki Lenie

– Co proponujesz? Wezwać ratowników i siłą przywieźć go do domu? Nie zapominaj, że jest teraz żonaty i ma własne życie.

Anna Nikolaevna tupnęła oburzona:

– Bzdury! Powinien być hospitalizowany miesiąc temu, a jak tylko mówię o leczeniu, twierdzi, że wszystko w porządku i odkłada rozmowę. Jak może być dobrze bez leczenia?! – krzyczała.

Aleksandr wiedział, że za jej irytacją kryje się troska o syna. Odłożył papiery i zaproponował:

– Jeśli tak się martwisz, pojedźmy do nich i zobaczymy, jak żyją.

Anna zawahała się, potem uśmiechnęła:

– To byłoby wspaniałe.

– W takim razie spakuj walizki, sprawdzę drogę z Geną i jutro wyjeżdżamy.

Dotarli do wioski pod wieczór.

– O Boże, jaki zniszczony dom! – westchnęła Anna Nikolaevna.

Aleksandr uśmiechnął się:

– Podoba mi się. Natura nietknięta, brak śmieci, nic zbędnego. O, patrz, właśnie przebiegł królik!

Anna patrzyła zdziwiona:

– Wygląda jak zoo! Nie zdziwiłabym się, gdyby pojawiły się tu niedźwiedzie.

Sasha się roześmiał: