„Tych, które wysłałeś później” – powiedziałam. „Tych, w których kazałeś mi ‘wypełzać’ i zabrać swoje ‘chore ciało gdzie indziej’.”
Kolejna długa cisza – potem drżący wydech. „Byłem wściekły.”
„Tych, które wysłałeś później” – powiedziałam. „Tych, w których kazałeś mi ‘wypełzać’ i zabrać swoje ‘chore ciało gdzie indziej’.”
Kolejna długa cisza – potem drżący wydech. „Byłem wściekły.”
„A teraz się boisz” – powiedziałam.
W tle jego rozmowy usłyszałam stłumione głosy – męskie, profesjonalne.
Potem ktoś odezwał się blisko jego telefonu: „Proszę pana, musi pan się cofnąć. To doręczenie zawiadomienia.”
Głos Trenta się załamał. „Zabierają mój laptop” – wyszeptał. „Mówią, że może zawierać dane finansowe, bo moja firma jest powiązana z hipoteką.”
Naomi lekko skinęła głową. To była ta droga: jeśli Trent używał firmy, by rościć sobie prawa do domu lub fałszował dane, otwierało to drogę do kontroli, nad którą nie miał władzy.
„Trent” – powiedziałam – „czy kiedykolwiek przepisałeś dom na swoją firmę?”
Zawahał się. „Nie—no—mój księgowy sugerował—”