Mój mąż, nie wiedząc, że moja roczna pensja
„Kim są ci ‘oni’?” – zapytałam.
„Bank” – syknął Trent. „I… jakiś ochroniarz. Jest przy drzwiach z dokumentami.
Powiedział, że reprezentuje ‘klienta korporacyjnego’ i że muszę opuścić nieruchomość do czasu zakończenia przeglądu.”
Prawie się roześmiałam, ale zachowałam neutralny ton. „Przeglądu nieruchomości” – powtórzyłam.
Głos Trenta się załamał. „Co ty zrobiłaś?”
Pochyliłam się do przodu. „Trent” – powiedziałam miękko – „pamiętasz, jak nazwałeś to ‘swoim domem’?”
„Tak” – powiedział desperacko. „Bo to jest!”
Naomi przesunęła w moją stronę teczkę i stuknęła w podkreśloną linijkę. Nie potrzebowałam jej, ale było to satysfakcjonujące.
Powiedziałam: „Nie jest. Nie w taki sposób, jak myślisz.”
Głos Trenta stał się piskliwy ze strachu. „Przestań się bawić. Są tu obcy ludzie. Robią zdjęcia. Mówią, że moje nazwisko jest powiązane z ‘wprowadzeniem w błąd’.”
Wprowadzeniem w błąd. Ciekawe. To znaczyło, że Naomi złożyła coś więcej niż zwykłą odpowiedź.
„Trent” – powiedziałam – „czy powiedziałeś swojemu prawnikowi, że kupiłeś ten dom sam?”
Cisza.