Mój mąż nie wiedział, że mówię po niemiecku

„Jeśli masz jakieś pytania, proszę pytaj. Nie musisz się bać”.

Uniosłam wzrok. Jego oczy były szczere. Mówił powoli, jakby chciał dać mi czas na zrozumienie.

Marius zaśmiał się krótko i pogardliwie.

„Jej? Pytania? Nie, nie. Ona nic nie rozumie. Pozwól mi to zrobić”.

W tym momencie coś we mnie pękło. Nie chodziło już o niemiecki. Nie chodziło o obserwowanie. Chodziło o wszystkie te lata, przez które kurczyłam się, by wpasować się w jego świat.

Więc otworzyłam usta. Jedno zdanie. Proste. Ale tak trudne.