Łzy napłynęły mi do oczu. Nawet nie próbowałam ich ukryć. W świecie, w którym ludzie wyrzucają cię z domu, gdy cierpisz, gdzie zostajesz sam, gdzie wszystko mierzy się pieniędzmi… mężczyzna przede mną oddawał ostatnią złotówkę, by pomóc innym.
„A… obrączka? Ta srebrna bransoletka, którą stopiłeś… to była twoja jedyna biżuteria?”
W milczeniu skinął głową.
Podeszłam do niego. Przez chwilę wyglądał, jakby miał się cofnąć, niezręcznie, ale nie zrobił tego.
„Dlaczego mi nie powiedziałeś?” zapytałam, dotykając jego ciężko pracujących palców.
„Bo nie chciałem, żebyś pomyślał, że o coś cię proszę” – odpowiedział. „Przyszedłeś do mnie rozbity na kawałki. Chciałeś spokoju, a nie cudzych problemów”.
Oparłam czoło o jego pierś. Wydawał się zaskoczony, ale uniósł ramiona i delikatnie mnie przytulił, jakby bał się, że mnie przestraszy.