Daniel podszedł bliżej.
— Tak. I jeszcze jedno. Urząd skarbowy będzie bardzo zainteresowany pewnymi „optymalizacjami” podatkowymi, wprowadzonymi bez jej wiedzy.
Radu spojrzał na mnie.
Po raz pierwszy nie miał już tego zwycięskiego uśmiechu.
Bał się.
— Powiedziałeś, że bez ciebie nic nie ma — powiedziałem mu, czując, jak głos mi wraca. Wygląda na to, że się myliłeś.
W kolejnych tygodniach sprawy potoczyły się szybko.
Konta zostały zablokowane do weryfikacji. Umowy zostały przeanalizowane. Wróciłem do biura. Tego samego biura, w którym siedziałem od lat, tylko teraz bez strachu.
To nie była brudna zemsta.
To była sprawiedliwość.
Radu stracił nie tylko kontrolę nad firmą, ale i jej wizerunek. Prawda wyszła na jaw. Nie byłam niestabilna. Byłam założycielką.
Pewnego wieczoru zostałam sama w biurze. Spojrzałam na rozświetlone miasto.
— Dlaczego mi pomogłaś? — zapytałam wcześniej Daniela.