Ale ten, który na nią czekał, nie był prawdziwym panem młodym.
Podszedłem bliżej, poprawiłem jej welon i powiedziałem cicho, ciepłym głosem, tłumiąc burzę we mnie:
„Jesteś najpiękniejszą istotą na świecie”.
Uśmiechnęła się i położyła dłonie na moich.
„Mamo… dziękuję ci za wszystko”.
W tym momencie wiedziałem:
Nie mogę pozwolić, żeby potwór ją zabrał.
Wyszedłem z pokoju ciężkim krokiem i pierwsze, co zrobiłem, to udałem się do recepcji hotelowej.
Poprosiłem o menedżera, a kiedy przyszedł, powiedziałem mu krótko:
„Pilnie potrzebuję dostępu do głównej sali i mikrofonu. To poważny problem”.
Spojrzał na mnie ze zdziwieniem, ale skinął głową.
W ciągu kilku minut stałem przed mikrofonem w pięknie udekorowanej sali, z włączonymi światłami i personelem wciąż dokonującym ostatnich poprawek.
Wziąłem głęboki oddech.