Nie było odwrotu.
„Dzień dobry” – zacząłem stanowczo.
„Przepraszam, ale mam do przekazania ważną wiadomość.
Ślub Julii się nie odbędzie”.
Wszyscy obecni zamilkli, a niektórzy natychmiast zaczęli szeptać.
W oczach niektórych malowało się zdziwienie, w oczach innych radość z plotek.
Kontynuowałem:
„Powód jest prosty: nie pozwolę mojej córce wyjść za mąż za mężczyznę, który ją obraża, upokarza i chce ukraść jej marzenia.
Leonard, proszę, zabierz swoje rzeczy i odejdź.
Nie tkniesz ani grosza z mojej pracy i nigdy nie postawisz stopy w naszej piekarni”.
Leonard pojawił się w holu, blady, podczas gdy rycerze dawali mi znaki, że chcą mnie powstrzymać.
Ale podniosłem rękę.
„Nie martw się. Nie powiem nic więcej.
Ale gwarantuję ci coś: