Mógł godzinami siedzieć obok ojca, obserwując go podczas pracy, a jego poważne i uważne spojrzenie było dla Dmitrija cenniejsze niż wszystkie skarby świata. Każdy kolejny rok życia Miszy świętowali jak wielkie zwycięstwo.
W pewien wrześniowy dzień zorganizowali wielką imprezę w swoim sąsiedztwie — dzień miasta. Dmitrij długo wahał się, czy zabrać Miszę, ale chłopiec tak nalegał, by zobaczyć balony, że nie mógł odmówić.
Siedzieli na ławce w parku, a Misza z zachwytem przyglądał się kolorowym balonom unoszącym się w niebie. Nagle wskazał na plac zabaw. „Zobacz, jak biega!”
Dmitrij odwrócił głowę i zamarł. W parku biegał i radował się szczęśliwy chłopiec w wieku około sześciu lat. Był całkowitym przeciwieństwem Miszy — silny, różowy, pełen energii. Ale to nie było to, co zszokowało Dmitrija. To twarz. To była twarz jego syna. Taki sam kształt oczu, ten sam łuk brwi, ta sama pieprzyk nad górną wargą.
To był jego Misza, ale zdrowy, silny, taki, jakim go sobie wyobrażał w swoich najśmielszych snach.
Dmitrij poczuł, jak serce mu zadrżało. Halucynacja. Zamknął oczy, potrząsnął głową. Otworzył je — chłopiec wciąż tam był. Pobiegł w stronę młodej kobiety siedzącej w pobliżu.
Nie wiedząc jak, Dmitrij wstał i, chwyciwszy Miszę za rękę, poszedł w ich stronę.
„Przepraszam — powiedział do kobiety —. Jej… jej syn jest bardzo piękny. Niesamowicie przypomina mojego”.